Chyba przez pomyłkę w dzisiejszym Naszym Dzienniku pojawił się artykuł Stanisława Michalkiewicza pod tytułem “Komu władzę nad pieniędzmi?” popierający mechanizmy rynkowe i niskie podatki. Cieszy mnie to bardzo. Cieszy mnie również to, że w końcu środowisko Radia Maryja zauważyło, że powodzenie znienawidzonych przez nich mediów takich jak Gazeta Wyborcza, TVN, i na przykład Fakty i Mity to nie wynik działalności szatana i popierającego go obcego kapitału, a rezultat prostych mechanizmów rynkowych i preferencji społeczeństwa wyrażonego przez “strumienie pieniędzy”. Społeczeństwa które ponoć w 95% jest głęboko katolickie.
Czyżby to był koniec patriotycznych, ziejących nienawiścią ataków – niestety nie sądzę.
Jeśli zatem ludzie przeznaczają swoje pieniądze na konsumpcję, to tym samym umożliwiają producentom cieszących się zainteresowaniem towarów konsumpcyjnych inwestowanie w zwiększenie ich produkcji. Strumienie pieniędzy trafiają nieomylnie tam, gdzie powinny trafić - podczas gdy inwestycje preferowane przez urzędników skarbowych lub polityków mogą być trafione albo nie. (…) Czy w takim razie nie byłoby rozsądniej pozostawić władzę nad pieniędzmi tym, którzy to bogactwo wytworzyli, niż tym, którzy mogą je tylko roztrwonić? Rynek jest znacznie sprawniejszym i rozsądniejszym dystrybutorem środków niż urzędnicy. (Nasz Dziennik, 30 listopada 2007, Nr 280 (2993), Ścieżka obok drogi – Komu władzę nad pieniędzmi?)
Czy ktoś kto deklaruje, że nie zgadza się z katolickim wyznaniem wiary, czy z dziesięcioma przykazaniami powinien być uznawany za członka kościoła katolickiego? Prosta deklaracja “bóg istnieje” napewno wystarcza na uznanie człowieka za “wierzącego” ale czy nie trzeba czegoś zdecydowanie więcej, żeby być katolikiem? W Polsce, jeśli ktoś jest ochrzczony i wierzy w Boga, to niezależnie od tego w co jeszcze wierzy lub nie wierzy jest z definicji katolikiem. To i tylko to daje KK nieuzasadnione prawo reprezentowania zdecydowanej większości społeczeństwa i dyktowania standardów moralnych. Standardów z którymi – jak się po raz kolejny okazuje – nie identyfikują się sami katolicy.
Dalej z niecierpliwością czekam na wyniki tegorocznego spisu wiernych ale w międzyczasie pojawił się artykuł rzucający nieco światła na KK w Warszawie:
Wiarę w Boga zadeklarowało 91,2%, w zmartwychwstanie – 85,8%, w Trójcę Świętą – 79,5% a w piekło – 64,5% badanych. (jak to się ma do katolickiego wyznania wiary?)
Akceptacja dla przykazań dekalogu wynosi od 61% do 95% (średnio akceptuje je 80% badanych) (nie rozumiem dlaczego w jednej próbce wyniki mogą być pomiędzy 61% i 95% ale nawet jeśli przyjmiemy tą średnią to 20% nie akceptuje dekalogu)
Zakazu seksu bez ograniczeń akceptuje 43%, zycia w wolnym związku nie akceptuje 27%, 21% uważa za niedopuszczalne współżycie płciowe przed ślubem
Zdradę małżeńską potępia 80%, aborcję – 56%, eutanazję – 54%, rozwód – 53%.
17% nie akceptuje stosowania środków antykoncepcyjnych.
„Apostatą w sensie ścisłym jest chrzczony w imię Trójcy Świętej, który formalnie deklaruje w jakikolwiek sposób (słowem, pismem, zachowaniem się), że przestaje uważać siebie za chrześcijanina” – wyjaśnia wydany przez KUL komentarz do kodeksu prawa kanonicznego.
Czy takie badania nie są wystarczająco formalną deklaracją?
Czy Polacy jako naród z tradycjami walki o wolność nie powinni zrobić czegoś w sprawie praw czowieka w Arabii Saudyjskiej? W końcu nasi żołnierze są w Iraku pomagając zaprowadzić “demokrację”. Czy Polska zaprotestowała przeciwko takiemu traktowaniu kobiet? Jakoś nie udało mi się nic znaleźć na ten temat…
Sąd apelacyjny w Arabii Saudyjskiej podwoił karę chłosty, jaką sąd I instancji przyznał ofierze zbiorowego gwałtu. Dodatkowo jeszcze zasądził karę więzienia. Wszystko dlatego, że ofiara podczas gwałtu znalazła się w samochodzie obcego mężczyzny, czym naruszyła zasady segregacji kobiet i mężczyzn. TVN24, 16.11.2007
Tym razem udało mi się dorobić polskie napisy do najnowszego wideo Pat’a, jak również do jednego z poprzednich oddcinków który nawiązuje do tych samych problemów – Więcej żądań ze strony Islamu.
To moje pierwsze tłumaczenie więc proszę o wyrozumiałość. Jeśli znajdziecie błędy to będę wdzięczny za wiadomość.
Chcę mieć możliwość wyboru. Nie wiadomo co przyniesie przyszłość, ale jesli kiedykolwiek będę miał ochote zakończyć swoje życie to chciałbym mieć możliwość podjęcia takiej decyzji. I taką możliwość mam. Każdy ją ma. Można podciąć sobie żyły, można się powiesić czy zatruć gazem. Można w końcu rozpędzić samochód i walnąć w drzewo. Można to zrobić na tysiące sposobów i nikt nawet nie musi wiedzieć, że mam taki zamiar.
Czy nie lepiej by było, gdybym zamiast narażać innych (gaz ma tendencje do wybuchania a z samochodem jest zawsze możliwość, że zamiast w drzewo trafię w coś innego) mógłbym to zrobić w cywilizowany sposób zażywając truciznę? Co więcej, ponieważ wymagałoby to konsultacji z lekarzem może mogłby mi pomóc?! Ktoś by to zauważył i miał możliwość odwiedzenia mnie od tego dosyć drastycznego zamiaru.
Jeśli – mam nadzieję, że nigdy się tak nie stanie, ale jeśli miałbym żyć jako świadome warzywo zdane na łaskę pomagających mi bliskich ludzi, burząc ich życie i szczęście – to wolałbym, żeby pomogli mi godnie odejść pamiętając wszystkie szczęsliwe chwile mojego życia, raczej niż spędzili resztę swojego życia na potrzymywaniu mnie w stanie pomiędzy śmiercią i życiem. Czy niemoralne jest dbanie o innych?
Panie Niesiołowski, występując przeciwko Dignitas, występuje Pan przeciwko ludzkiej godności, moralności i prawie do wyboru. Chyba w imię chrześcijańskiego twierdzenia, że życie zostało nam dane i nie należy do nas. Bo jak inaczej to wytłumaczyć? Minelli nie morduje – on pomaga ludziom umrzeć, i jeśli Pan nie widzi różnicy to świadczy to tylko źle o Panu. A, że może też na tym zarabia… Nie wiem ile i czy zarabia, ale nawet jeśli tak, to ludzie tacy jak Pan, w pewnym sensie pomagają mu w tym niedopuszczając eutanazji na innych zasadach. Na pomoc Minelli’ego czeka ponoć 6 tysięcy osób.
Wyborcza publikuje dzisiaj wyniki ciekawego sondażu. Wyniki nie są specjalnym zaskoczeniem, ale odświeżyły pytanie które zadawałem w wielu dyskusjach i na które nigdy nie otrzymałem odpowiedzi. Kto jest Polakiem?!? Jakie kryteria stosujemy do oceny. Czy Żyd którego rodzina mieszka w Polsce i jest katolicka od pokoleń jest Polakiem, czy już na zawsze pozostanie Żydem? Nie może tu chodzić o religię, bo jest katolikiem. Jak wielu przodków żydowskich trzeba mieć, żeby już nie być Polakiem? Dlaczego “Polak” który urodził się w Ameryce i ma amerykański paszport jest Polakiem a Cygan urodzony w Polsce nie? Ten „Polak” z Ameryki ponieważ ma czasem polski paszport (jako drugi) może głosować choć tak naprawdę nic nie wie o Polsce, Polakach, życiu i problemach z jakimi borykają się Polacy w Polsce…
Utarło się, że używamy słów: żyd, gej, cygan na równi z bolszewik, kumunista i ubek jako określeń negatywnych i nie mających nic wspólnego z ich prawdziwym znaczeniem. To są po prostu przekleństwa.
Kto tak naprawdę zna jakiegoś geja? Biorąc pod uwagę tolerancję narodu, wiekszość z nich pewnie nie afiszuje się ze swoimi preferencjami. Chcą normalnie żyć i pracować bez nalepki na czole. Czy pytamy się znajomych czy bawią się w seks analny?
Moi rodzice pochodzą z Wilna – jako miejsce urodzenia mają wpisaną Litwę. Nie wiem tak naprawdę nic o swoich pradziadkach i bardziej odległych pokoleniach. A może był tam jakiś Litwin, Tatar, Rosjanin, Żyd, Cygan lub gej – to co, jestem Polakiem? Rodzice uważają się za Polaków i za Polaka uważam się ja, ale pewnie to samo odnosi się do tego Żyda z przykładu.
Pisłem już, że nie wiem czy jestem patriotą. Teraz pytam, czy napewno jestem Polakiem?
Niedawno pisałem o oportunistycznym patriotyzmie Polaków opartym na negowaniu i braku współpracy. Mamy chyba pierwszy w tym sejmie przykład takiego zachowania. Dlaczego PIS uważa, że 7 osobowa Speckomisja jest lepsza od 5 osobowej? Tego nie wie nikt – pewnie nawet PIS, bo argumenty Wassermanna, że 5 osób to bezwład jakoś do mnie nie trafiają. A niby dlaczego 7 a nie 9 albo 27? Ale awanturę zrobić trzeba bo 1.8 posła w komisji 7 osobowej należy się jak psu buda. Trzeba również unieść się honorem i odmówić współpracy. I wszystko w imię szczytnych ideałów demokracji z “Bóg, Honor i Ojczyzna” na ustach.
Oj panowie Kaczyński, Gosiewski, Wassermann i inni. Gdzie są te obietnice konstruktywnej opozycji? Skupcie się na rzeczach ważnych a nie na wyładowywaniu żalu i rozczarowania porażką w dyskusjach, które zajmują niepotrzebnie czas sejmu.
Z okazji dnia Dnia Niepodległości wiele było dyskusji na temat patriotyzmu. Pomimo, że uważam się za Polaka, nie jestem chyba patriotą. Piszę chyba, bo pojęcie samego patriotyzmu jest wyjątkowo mgliste a w Polsce jest wiązane ściśle z katolicyzmem. Jeśli zajrzymy do Wikipedi, pojęcie patriotyzmu jest powiązane z ojczyzną i dalej z narodem i jednostką oraz z obszarem jaki ten naród zamieszkuje. Czyli patriotę powinien charakteryzować szacunek do innych Polaków i dbałość o nich jak i o Polskę jako kraj i państwo (a nie wybrana religia)
Polska w artykule “Polak, patriota od święta” pisze, że Polacy są patriotyczni rytualnie i powierzchownie. Ja bym dodał, że polski patriotyzm opiera się głównie na uczuciach negatywnych i jest bardzo oportunistyczny. Jesteśmy generalnie Polakami przeciwko komuś lub czemuś. Jesteśmi wyjątkowo patriotyczni w momentach zagrożenia (np. wojny). Wtedy – kupą mości panowie. Zdecydownie gorzej jest kiedy trzeba się zorganizować, pójść na pewne osobiste ustępstwa dla dobra Polski, porządnie pracować i płacić podatki. Zrozumieć, że naród to wszyscy Polacy a nie tylko ci którzy myślą tak samo jak ja. Ale wtedy gdzie Polaków dwóch tam co najmniej trzy opinie i każdy inny Polak jest idiotą a punktem honoru jest bycie przeciwko… wszystkiemu.
Mój ulubiony prawicowo-katolicki blogowiec Marucha w ostatnim wpisie użala się, że Polska traci suwerenność na rzecz Unii Europejskiej, stworzonej z bandyckich krajów. Uważając się pewnie za patriotę takie oto ma o Polakach zdanie:
… Polska traci niepodległość skutkiem knowań ludzi podłych, ludzi nie związanych z polskością, lecz z agenturą, ludzi którzy dla własnej “europejskiej” kariery gotowi są na każdą nikczemność, na każde wiarołomstwo. A to wszystko przy biernej postawie narodu, ogłupionego nachalną, kłamliwą propagandą, narodu ciemnego, czytającego średnio po pół książki rocznie.
…
W polskiej Konstytucji pisze, iż Prezydent ma strzec suwerenności Państwa. No i strzeże, jak potrafi… a polskiego narodu nie pyta nawet nikt o zdanie – choć to tylko on ma prawo zrzec się suwerenności, a nie jakiś mężyk stanu klasy Tuska w jego imieniu. Zresztą może i nie ma po co pytać narodu o zdanie. Polski naród zrobi tak, jak mu każe TVN24 i “Gazeta Wyborcza”…
Tylko, że ci podli ludzie to Polacy. Zostali wybrani w demokratycznych wyborach przez Polaków. Ten ciemny naród to właśnie my – Polacy, ze wszystkimi zaletami i wadami. Nawet jeśli wyznaje się spiskową teorię świata to w TVN i Gazecie pracuje nie kto inny jak właśnie Polacy i to Polacy pozwolili na to, żeby te media były poparte obcym kapitałem.
Polacy jacy by nie byli mają prawo decydować o sobie i dlatego popieram wybory – uczestnicząc w nich uczestniczy się w podejmowaniu narodowych decyzji. Chociaż nie jestem szczególnie dumny z Polski nigdy nie powiedziałbym, że Polacy to ciemny naród (częściowo dlatego, że tak nie jest). Szanuje demokratycznie wybrany rząd chociaż nie zawsze mi się podoba.
To w końcu jestem patriotą czy nie. I właściwie kto tu jest patriotą?
Opublikował/a snakedragon w dniu 30 październik 2007
Biedni polacy są obleśnie i wulgranie obrażani w ziemi obiecanej – Anglii. Pardon twierdzi, że MSZ już zapowiedział interwencję a świat internautów jest oburzony. Wow, co za ulga – okazuje się, że nie tylko polacy potrafią obrażać polaków…
Wszystko stało się to za sprawą mojego ulubionego program Channel 4 i niejakiego Douglas’a Stanhope którego osobiście nie lubie ze wzgledu właśnie na jego wulgarne poczucie humoru. Lubie Channel 4 bo jest to jedna z niewielu stacji która pokazuje programy kontrowersyjne które nie muszą sie podobac. To właśnie Channel 4 pokazał The Great Global Warming Swindle, Brief History of Disbelief, Enemies of Reason Dawkinsa i wiele innych.
Opinie o polakach w Anglii są podzielone i widać wyraźnie dwie grupy
ludzi którzy korzystają z usług polaków i są bardzo zadowoleni z kultury, fachowości i solidności polaków
tych którym się wydaje, że polacy zabierają im pracę (albo ją faktycznie zabierają), tych którzy muszą konkurować z polakami pracującymi lepiej, szybciej i taniej. Jak łatwo można zgadnąć ta grupa jest wyraźnie niezadowolona z nowo powstałej konkurencji.
Trudno więc się dziwić, że kontrowersyjny komik – specjalista od “na stojaka” który atakuje wszystkich i wszystko będzie ostro żartował z polaków. Trzeba dodać: RÓWNIEŻ z polaków, bo Stanhope nie oszczędza nikogo!
Mnie osobiście bulwersuje, że polacy okazali sie dokładnie tacy sami inne grupy emigrantów. Muzułmanów którzy zdecydowali sie na emigracje do Anglii szokuje że dla anglicy żartują z kobiet z zakrytymi twarzami i nie wprowadzili jeszcze islamu jako obowiązującej religii, amerykanie narzekają na wolną obsługę w restauracjach, australijczycy pewnie narzekają na pogodę, wszyscy narzekają na urzędników emigracyjnych na lotniskach, i na to, że anglicy są tacy jacy są i z rozrzewnieniem wspominają jak to było w domu… Jeśli w domu jest tak dobrze to dlaczego mieszkać właśnie w Anglii?
Angielska kultura jest inna niż polska. Czy w XXI wieku to jeszcze kogoś dziwi? Czy szanowni polacy nie śmieją się z innych nacji? Może warto pomyśleć i przypomnieć sobie co pikantniejsze żarty. Fakt, że w Polsce nie pokazuje się tego w TV można interpretować jako zakłamanie – bo lubimy myśleć, że polacy są tolerancyjni. A gdzie tolerancja w stosunku do anglików? Jakoś nikomu nie przeszkadza jak Benny Hill czy Monthy Pyton żartują z anglików (a są oni przykładem raczej stonowanego poczucia humoru).
Pozwólmy anglikom się smiać jak chcą i z czego chcą i śmiejmy się sami – z inych i z siebie! Dlaczego Channel 4 miałby przepraszać? Dlatego, że pokazał na antenie coś, co i tak w Anglii funkcjonuje?