Kontrowersje wokół Harry Potter’a wróciły do mnie zupełnie niespodziewanie kiedy znalazłem stronę Kościół.pl. W gorących tematach Harry znajduje się pomiędzy „Kreacjonizm i ewolucjonizm” a „Pedofilia i molestowanie” co już samo w sobie jest dosyć ironiczne. Ale pomijając to, przypomniała mi się gorąca dyskusja z pewną katoliczką na temat bibli dla dzieci jako doskonałej lektury do poduszki (dla dzieci oczywiście).
Na poparcie mojej tezy o szkodliwości bibli znalazłem wtedy w internecie wzmiankę o ciekawym eksperymencie przeprowadzonym przez psychologa George’a Tamarin. Zbadał on wpływ biblijnej histori o zniszczeniu Jerycho (Ks. Jozuego 6:1-27) na postrzeganie norm moralnych przez dzieci. Ponad tysiącu dzieci w wieku od 8 do 14 lat, zadano snastępujące pytanie: Czy uważasz, że Joshua i Izraelici postąpili słusznie? Odpowiedzi były następujące:
Całkowita aprobata – 66%
Częściowa aprobata – 8%
Całkowity brak aprobaty – 26%
Dla 168 dzieci z grupy kontrolnej przerobiono oryginalny tekst umiejscowiając go w starożytnych Chinach bez odnośnika do boga i biblii. Wyniki dla tej grupy były takie:
Całkowita aprobata – 7%
Częściowa aprobata – 18%
Całkowity brak aprobaty – 75%
Smaczku dodają komentarze dzieci:
- Moim zdaniem Jozue nie postąpił dobrze ponieważ mogł zachować zwierzęta dla siebie.
- Moim zdaniem Jozue nie postąpił dobrze ponieważ mógł nie niszczyć budynków w Jerycho. Gdyby tego nie zrobił zastały by one dla Izraelitów
Jaki z tego wniosek? To już zostawiam Wam jako, że Boże Narodzenie jest dobrym czasem na przemyślenia. Jest to poniekąd wyjaśnienie dlaczego chrześcijanie mogą doszukiwać się wpływu lektur na świadomość. Należy jednak pamiętać, że to nie sama lektura kształtuje świadomośc dziecka – to wpływ środowiska, tego najbliższego w postaci rodziców ma największy wpływ.
Inna sprawa to fakt, że podejrzewam, że książki o Harry’m są dalece bardzie popularne niż biblia. Znam wielu dorosłych katolików którzy nigdy nie przeczytali biblii a potrafią opowiedzieć historie Potter’a. Ale, żeby doszukawiać się ideologicznego wpływu? No cóż, jest to kwestia wiary!
Dlatego nie kupujcie biblii pod choinkę – kupcie raczej Harry’ego Potter’a, albo jeszcze lepiej (jak słusznie zauważył Renek) kupcie książkę POLSKIEGO pisarza.

